Zapachy są na tyle subiektywne, że w mojej opinii trudno je ocenić. Niemniej zostałam ostatnio o to poproszona, więc postanowiłam spróbować.
Na pierwszy rzut poszło FLOWERBOMB, który dostałam w prezencie.
Wokół samego zapachu swojego czasu było mnóstwo szumu. Skandal dotyczył kształtu buteleczki czyli granatu ręcznego.Twierdzono, że nawołuje do przemocy i z części krajów zapach wycofano i zabroniono sprzedaży. Oczywiście zabieg ten spowodował jeszcze większe zainteresowanie zapachem.
Nuty zapachowe perfum to:
nuta głowy: herbata, bergamota
nuta serca: jaśmin wielkolistny, osmantus, drzewo pomarańczowe, orchidea Cattleya, frezja, róża centyfolia
nuta bazy: wanilia, żywica styraksowa, paczula
Powiem szczerze, że niezmiernie trudno mi znaleźć zapach, który by mi się podobał. Zazwyczaj zachwycam się perfumami męskimi i kiedyś nawet jeden kupiłam i stosowałam ;) Lubię bowiem perfumy ziołowe lub nieoczywiste kwiatowe z domieszką czegoś dziwnego jak np moje ulubione DKNY Red Delicious.Nie cierpię słodkich, a zwłaszcza waniliowych!
No ale jak mówią darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, zatem zabrałam się do testowania Flowerbomb.
Wybieranie perfum to dla mnie proces wieloetapowy.
Najpierw psikam na nadgarstek i sprawdzam czy zapach mnie nie odrzuca. Jeśli mi się podoba, noszę go cały dzień i sprawdzam jak moje ciało na niego reaguje. Niestety czasem zdarza się, że choć w pierwszej chwili perfumy mi się podobały, z czasem stają się nie do zniesienia i kończy się to bólem głowy i mdłościami. Jeśli zapach przeszedł test jednego dnia, zwiększam powierzchnię jego zastosowania do naniesienia go na ubranie i dekolt. W moim przypadku odpada stosowanie za uszami, gdyż wszystkie perfumy mnie uczulają w tym miejscu. Jeśli i ten test zostanie zdany, a zapach stanie się dla mnie niewyczuwalny, to znak że te perfumy mogę stosować!
Takim zatem testom poddałam i Flowerbomb, który przeszedł,choć przyznaję że musiałam się trochę do niego przyzwyczaić. Nie jest to bowiem moja grupa zapachowa. Jest słodki, ale wanilia jest na szczęście słabo wyczuwalna,bo to by go skreśliło na wieki ;) Niemniej przyjemnie otula ciało i delikatnie towarzyszy mi w ciągu dnia. Polubiliśmy się z czasem.
Sama bym go nie kupiła i nie sądzę że zostanie ze mną na dłużej, ale teraz muszę przyznać że ma w sobie coś.
Ja posiadam wersję 30 ml.
W perfumeriach cena to ok 300 zł.
poniedziałek, 7 października 2013
niedziela, 15 września 2013
WYZWANIE EVELINE!
Nie ma chyba osoby,która by mi nie polecała tej odżywki do paznokci.
Mowa oczywiście o odżywce 8 w 1 firmy Eveline.
Postanowiłam zatem podjąć wyzwanie i przetestować ją na moich marnych paznokciach.
Mowa oczywiście o odżywce 8 w 1 firmy Eveline.
Postanowiłam zatem podjąć wyzwanie i przetestować ją na moich marnych paznokciach.
NOWOŚCI!
Dawno nie pokazywałam wam żadnych nowości, więc teraz przedstawiam kilka nowych nabytków, o których wkrótce na blogu!
| Astor Soft Sensations LipButter, kolor: Unguilty Pleasure.Niestety po 3 razach w torebce praktycznie starły się wszystkie napisy :( |
| Astor Lip Butter, kolor: Unguilty Pleasure |
| Pomadka pielęgnacyjna o zapachu i smaku Coca Coli! |
| I jak widać w kolorze Coca-Coli! |
| Korektor dwustronny Celia z jednej strony rozświetlający , z drugiej kryjący. |
| Kolor 01 czyli jasny :) |
piątek, 9 sierpnia 2013
FIGS & ROUGE: ORGANICZNY BALSAM DO UST
Jak już wiecie maniakalnie testuję różne mazidła nawilżające do ust.
Balsam Figs & Rouge trafił do mnie jako prezent urodzinowy i od razu podbił moje serce. Bo czyż opakowanie nie jest urocze? Retro puszeczka jest niesamowita!
Tak się jednak złożyło że do porządnego testowania samego balsamu zabrałam się kilka dni temu(przedtem używałam go tylko z doskoku).
Pierwsze co zwraca uwagę to "błona" która zabezpiecza balsam. Należy ją usunąć by dostać się do wnętrza. Nie powiem: byłam zaskoczona, bo na opakowaniu ani stronie nic na ten temat nie znalazłam, a po raz pierwszy z czymś takim się spotykam.
Sam balsam jest dość "tępy" i dopiero rozgrzany daje się łatwo rozsmarować na ustach. Dlatego też producent poleca noszenie balsamu w kieszeni, by grzał się od naszego ciała. Ostatnie temperatury wyeliminowały ten problem i balsam był jak masło ;)
Figs & Rouge znajdziemy w wielu zapachach. Ja otrzymałam wersję Sweet Geranium i muszę przyznać, że ten zapach nie zachwyca. Nie przypomina geranium, bardziej pachnie jak wosk. Można się jednak przyzwyczaić :)
Balsam świetnie nawilża i wygładza usta, choć dość szybko się wchłania i wymaga częstej aplikacji.
Dodatkowym bonusem jest fakt, że możemy stosować go także na całe ciało i twarz oraz ręce.
100% naturalne składniki będą dodatkową zachętą dla wielbicielek eko.
Jako, że stosuję go od niedawna nie bardzo mogę wypowiedzieć się o jego wydajności. Jednak obserwacje wskazują, że może być z tym kiepsko, bo już widać dno w połowie pudełka.
Cena : 18,60 zł za 8 ml
Dostępny w sklepach on line skarbiec natury czy ecosotique.pl
piątek, 2 sierpnia 2013
KREM POD OCZY RIVAL DE LOOP ROSSMANN
Sezon ślubny w pełni, więc mam mało czasu na pisanie postów, ale obiecuję poprawę :)
Dziś chciałam Wam przedstawić mojego kolejnego ulubieńca w codziennej pielęgnacji, czyli nawilżający krem pod oczy z serii Rossmann.
Jak to zwykle bywa kupiłam go przypadkiem , a wręcz rzutem na taśmę, gdyż potrzebowałam szybko jakiegoś nawilżającego kremu pod oczy. A ten akurat był w promocji ,więc szybko znalazł się w moim koszyku :D
Kremik bardzo dobrze nawilża okolice oczu i powieki. Nie wałkuje się pod podkładem, szybko się wchłania i nie uczula. Zapobiega drobnym zmarszczkom, tworzącym się poprzez nadmierne wysuszenie.
Zawiera muszkat-szałwię,która nawilża 24 h ; wyciąg z fig kaktusowych,chroniących przed utratą wilgoci; pantenol łagodzi a witamina E chroni przed starzeniem.
Jest bezzapachowy, co dla mnie ważne. Praktyczna tubka pozwala na higieniczną aplikację kosmetyku.
Kremik jest bardzo wydajny, mam go już 4 miesiąc i dopiero widać że się kończy.
Testowany okulistycznie, może być stosowany przez osoby noszące soczewki kontaktowe.Bez parabenów i substancji pochodzenia zwierzęcego.
Kolejny raz produkt z serii Rossmann okazał się hitem. Polecam gorąco!
Cena regularna to ok. 9 zł za 15 ml.
środa, 17 lipca 2013
KREMY DO RĄK L'OCCITANE
Kremów do rąk używam nałogowo. Raz, że moja skóra strasznie wysycha, dwa, że to po dłoniach widać ile mamy lat, więc inwestuję w odmładzanie ;)
Lubię wszelkie inicjatywy firm kosmetycznych, które pozwalają zapoznać się z produktami bez konieczności zakupu pełnowymiarowych opakowań. Dlatego też z radością witam akcje L'Occitane, w których mamy szansę na przetestowanie ich słynnych kremów do rąk.
Do wypróbowanie otrzymałam 3 mini kremy do rąk: z masłem Shea, piwoniowy i różany. Każdy krem zapakowany jest w metalową tubkę, co pozwala wycisnąć produkt do końca.
Krem do rąk z 20% zawartością masła Shea
Duży plus za delikatny zapach. Krem ma gęstą ,trochę tępą konsystencję. Tworzy na skórze niewidzialną powłokę, jednak miałam wrażenie że składniki kremu nie docierały głębiej. Skóra mimo,że miła w dotyku ,pozostawała w odczuciu sucha. Nie polubiliśmy się.
| krem z masłem Shea |
Krem do rąk z piwonią
Najbardziej rzadki spośród tych 3. Do tego stopnia, że trzeba uważać wyciskając go z tubki. Wbrew oczekiwaniom, nie pachnie mocno i prawdę mówiąc wcale nie czułam w nim piwonii...Nawilżał najlepiej z pośród testowanych kremów, również tworząc delikatną powłokę na skórze. Jednak przy dłuższym stosowaniu nie sprawdził się. Skóra nadal potrzebowała nawilżenia.
| od lewej krem różany, z prawej piwoniowy |
Krem do rąk z różą
Odurzająco pachnie różanym ogrodem. Dość gęsta konsystencja, łatwo się rozsmarowuje. Jednak znowu słabo nawilża, a zapach utrzymuje się na skórze przez bardzo długi czas, co w moim przypadku jest minusem, gdyż, jak wielokrotnie wspominałam, nie przepadam za mocno pachnącymi kremami.Co więcej, wysuszył mi skórki wokół paznokci!
Podsumowując: żaden z kremów nie sprawdził się u mnie. Spodziewałam się naprawdę rewelacyjnych efektów po firmie produkującej kosmetyki z naturalnych składników.Tymczasem spotkało mnie niemiłe zaskoczenie.
Z drugiej strony wdzięczna jestem za możliwość wypróbowania kosmetyków, gdyż nie są na tyle tanie by ryzykować kupno w ciemno.
Cena regularna:29 zł.
sobota, 6 lipca 2013
MASECZKA DO TWARZY Z RÓŻĄ AVON
Już tak mam, że zawsze przywiązuję się do limitowanych edycji kosmetyków, a potem cierpię. Nie inaczej jest z maseczką różaną Avonu, której teraz na próżno szukać w ofercie.Czasem wznawiają niektóre kosmetyki, więc liczę,że będzie i tak w tym przypadku,gdyż maseczka jest godna polecenia.
Maseczka urzeka już od pierwszego spojrzenia. Ma postać galaretki z zatopionymi w niej płatkami róży, a przepiękny zapach sprawia, że czujemy się jak w ogrodzie. Maseczka ma za zadanie rozświetlać skórę, ale przy okazji super ją nawilża. Stosujemy ją na suchą skórę, zostawiamy na 10-15 minut i zmywamy.
Efekt nawilżenia skóry u mnie utrzymuje się ok. 2 dni. Rozświetlenia nie zauważyłam,być może trzeba ją stosować częściej niż raz na tydzień by ten efekt osiągnąć. Jeśli chodzi o wydajność to jest średnio. Po zaledwie 3 użyciach nie ma już połowy słoiczka :(
Opakowanie mogłoby być bardziej wyrafinowane,choć forma maseczki w słoiczku ma swoje zalety.Do tej pory wszystkie maski miałam w tubkach, przez co nie mogłam ich zużyć do samego dna. Tu nie będzie takiego problemu :)
Ja maseczkę kupiłam w promocyjnej cenie 9,90 zł.Cena regularna to ok. 15 zł za 75 ml.
Maseczka urzeka już od pierwszego spojrzenia. Ma postać galaretki z zatopionymi w niej płatkami róży, a przepiękny zapach sprawia, że czujemy się jak w ogrodzie. Maseczka ma za zadanie rozświetlać skórę, ale przy okazji super ją nawilża. Stosujemy ją na suchą skórę, zostawiamy na 10-15 minut i zmywamy.
Efekt nawilżenia skóry u mnie utrzymuje się ok. 2 dni. Rozświetlenia nie zauważyłam,być może trzeba ją stosować częściej niż raz na tydzień by ten efekt osiągnąć. Jeśli chodzi o wydajność to jest średnio. Po zaledwie 3 użyciach nie ma już połowy słoiczka :(
Opakowanie mogłoby być bardziej wyrafinowane,choć forma maseczki w słoiczku ma swoje zalety.Do tej pory wszystkie maski miałam w tubkach, przez co nie mogłam ich zużyć do samego dna. Tu nie będzie takiego problemu :)
Ja maseczkę kupiłam w promocyjnej cenie 9,90 zł.Cena regularna to ok. 15 zł za 75 ml.
Subskrybuj:
Posty (Atom)